Drożdżowy placek to esencja wspomnień z dzieciństwa, które pachną babciną kuchnią i ciepłym mlekiem z miodem. Tak, tak – to jeden z wypieków mojej Babci Jadzi. Niestety, oryginalny przepis gdzieś przepadł, ale ponieważ bardzo często byłem przez Babcię wykorzystywany w charakterze kuchcika, trochę zapamiętałem.
Ten przepis, choć osadzony w klasycznej tradycji, przeszedł lifting w duchu współczesnego cukiernictwa. Odkąd pamiętam, eksperymentowałem z proporcjami masła, cukru czy rodzajami mąki, by dojść do oczekiwanej, idealnej konsystencji i smaku. Dzięki temu przepis ma w sobie coś i z włoskiej panettone, jak i francuskiej brioche, a jednocześnie pozostaje swojskim, babcinym klasykiem.
Czy to najlepszy placek drożdżowy na świecie? Cóż, uczciwie przyznam, że jeszcze lepszy jadłem w Słodki Słony na Mokotowskiej, ale nie wstydzę się stwierdzić, że mój wypiek jest naprawdę wyśmienity.
Chcąc odtworzyć babcine metody, inspiracji szukałem również w przepisach sprzed lat, a dokładniej w recepturze Lucyny Ćwierczakiewiczowej z jej słynnej książki kucharskiej z 1870 roku. W ten sposób połączyłem tradycję z odrobiną własnej inwencji – trochę więcej masła, szczypta współczesnych udogodnień i voilà: oto mój maślany überplacek drożdżowy!