Bigos to prawdziwy symbol polskiej tradycji kulinarnej – każda rodzina przyrządza go inaczej, dostosowując proporcje kapusty, mięsa i przypraw do własnych upodobań. Ten przepis jest próbą odtworzenia bigosu przyrządzanego przez mojego Tatę, jest efektem wieloletnich poszukiwań i inspiracji, w tym dziełem Lucyny Ćwierczakiewiczowej. To bigos w najlepszym wydaniu – w idealnych proporcjach 50:50 między kapustą a mięsem, z dodatkiem aromatycznych grzybów, śliwek i czerwonego wina.
Rozumiem, że tak jak w nie ma jednego przepisu na lasagnę we Włoszech, tak i w Polsce, każdy dom ma swoją bigosową tradycję. Niekiedy jednak, gdy jestem gdzieś częstowany bigosem, takim biednym, z małą ilością składników, za to z nawaloną do nieprzyzwoitości kiełbasą, nie mogę się nadziwić, że to też jest bigos.
Mój bigos zawsze przygotowuję w piekarniku, co gwarantuje, że nic się nie przypali, a smaki mają czas idealnie się połączyć. Już zaraz po przyrządzenie to danie smakuje wyśmienicie, a po każdym odgrzaniu smakuje jeszcze lepiej. Oto, jak przygotowuję ten rodzinny klasyk – krok po kroku.